Nie wiem kto wymyślił  nazwę urlop macierzyński, ale ja wraz moją przyjaciółką postanowiłyśmy wykorzystać w pełni znaczenie tego słowa i podczas naszego URLOPU MACIERZYŃSKIEGO wyjechać na chwilę. Oderwać się od codzienności, „zalać się zieloną herbatą”, zacząć i skończyć dzień inaczej  : – )  Dużą przyjemność sprawił mi fakt, że to ja mogę sobie pozwolić na chwilę oderwania, a reszta musi akurat w tym czasie gdzieś biec i coś załatwiać. Mijać samochody i zastanawiać się gdzie jadą, co pilnego muszą dziś zrobić, w czasie kiedy my z każdym metrem zbliżamy się do naszego celu wakacyjnego!

1

# RUTYNA NIEJEDNO MA IMIĘ

Nietrudno sobie wyobrazić, że przy małych dzieciach rutyna jest czymś, co pozwala normalnie funkcjonować. Tym bardziej w tym czasie, dla własnego zdrowia psychicznego, warto próbować wprowadzać do codzienności trochę zaskoczenia. Tak, tak to kosztuję trochę wysiłku, ale satysfakcja jest duża. Zapakować się, rozpakować się, włożyć, wyciągnąć, wdrapać się, rozłożyć, nakarmić, przewinąć… Nazwijmy taki wyjazd AKTYWNYM WYPOCZYNKIEM.

 

2

 

#TYDZIEŃ WODY

Nasz wyjazd zbiegł się z Kreatywnikowym  TYGODNIEM WODY. I naprawdę ciężko mi to wytłumaczyć jak to się stało, że wylądowałyśmy nad wodą, bo naprawdę tego nie planowałyśmy. Podświadomość działa ?! Miała być Polanica, a wylądowałyśmy w Zagórzu Śląskim w bardzo magicznym i klimatycznym hotelu Fregata. Jak urokliwym, możecie zobaczyć na zdjęciach.

 

8

6

5


3