To duża frajda żyć w miejscu i czasie, w których dostęp do książek jest taki łatwy! Piękne ilustracje, kreatywni autorzy, wydawnictwa stawiające na jakość i oprawę na najwyższym poziomie. Nasza myśl w Tygodniu KSIĄŻKI to „LUBIĘ TO!”

Tydzień KSIĄŻKI by Ania

1# Historia jak z książki

Należę do grupy społecznościowej, w której różne osoby oferują produkty spożywcze do kupienia głównie owoce i warzywa ze swoich działek. Jeśli mają ich za dużo i nie chcę, żeby się zmarnowały informują na grupie o tym. Zdecydowałam się kupić trochę warzyw. Zainteresował mnie post chłopaka, który napisał, że wyjeżdża na 4 tygodnie do Kanady i wszystko co zostanie na działce może się zmarnować. Napisał, że cały dochód ze sprzedaży warzyw przeznacza na cele charytatywne. To sprawiło, że tym bardziej ochoczo zamówiłam u niego warzywa. Gdy przybyłam na miejsce, gdzie miałam odebrać moją paczkę warzywną, chłopak wyciągnął białą kartkę i poprosił, żeby napisać kilka dobrych słów o swojej akcji dla dziewczyny, która się na niego wkurzyła, że dzień przed wyjazdem przeprowadza tak czasochłonną akcję, bo oprócz mnie czekało jeszcze wiele osób,a  wiadomo jak szalone bywają dni przed wyjazdem, zwłaszcza tak długim. Dla mnie historia jak z książki….U mnie się kończy, ale ich historia dalej trwa……

2# Zaskakujący wpis do albumu książkowego 

Uwielbiam być zaskakiwana przez dzieci ich prostotą i nie trzymaniem się jakoś szczególnie wyznaczonych ram i konwenansów. Znajoma poprosiła nas o wpisanie życzeń do albumu książkowego, w którym nakleiła zdjęcia swojej rocznej córeczki. J. powiedział, że nie umie pisać, ale może coś narysować np. słoneczko. Znajoma stwierdziła, że pewnie świetny pomysł. Więc J. zabrał się ochoczo do pracy. I piękne słońce wylądowało na pupie córeczki :) J akurat wybrał sobie tą kartkę i to miejsce, żeby narysować słońce. Żadnej z nas nie przyszło do głowy, żeby ustalić, że to nie ma być rysunek na zdjęciu, a prośba była dla nas dorosłych jasna ” wybierz sobie jaką chcesz karteczkę i narysuj coś”.  Thinking outside the box zawsze daje ciekawe rezultaty…

3# Genialne książki Iwony Chmielewskiej dla małych i dużych

Może to brzmi banalnie, ale naprawdę ciężko wybrać jakiś ciekawy prezent dla dziecka, dlatego ja stawiam na książki. Mój straszy jest MOLEM KSIĄŻKOWYM, który może czytać zawsze i wszędzie. Zawsze i wszędzie upomni się, że może teraz przeczytamy coś. Także książki wypożyczamy i kupujemy często i namiętnie. I choć drugi syn dopiero skończył rok sięgamy po książki z najwyższej półki. Jeszcze poczekają, ale to nic nie szkodzi. Tym razem uzupełniam biblioteczkę o książki Iwony Chmielewskiej, która tworzy książki dla dużych i małych w nurcie PICTURE BOOK. W swoich książkach robi wszystko to co uwielbiam! Jak to dobrze wyraża autorka bloga Poza Rozkładem:

Iwona Chmielewska potrafi opowiedzieć o wielu sprawach. Splata tekst z obrazem, konstruując metafory w nowym wymiarze, zestawiając ze sobą nieoczekiwane skojarzenia, prowadząc do zaskakującego finału. Zachęca do własnych poszukiwań, wyruszenia w podróż także z własną wyobraźnią.

Jej pozycje rozchodzą się jak „świeże bułeczki”, a nie których już nie można kupić. Książki ” Kłopot” na razie nie ma w księgarniach, a ja nie mogę odżałować, że jej nie kupiłam. Kłopot to historia pewnej plamy na obrusie. Na każdej stronie plama zmienia się w coś innego. Dzięki temu dowiadujemy się o emocjach dziewczynki, której zdarzyła się przykra historia.

Koniecznie zerknijcie do dwóch nowych książek tej autorki ” Oczy”. Ta książka to nie tylko opowieść o tym jak wielką wartością jest widzenie,  ale także o jego braku. Pokazuje również, że spojrzenie może być niewystarczalne dla poznania świata.

big_Chmielewska.Oczy_okladka_x3A4w

big_oczy_male_04_LhiQa

big_oczy_male_08_DQq1M

big_oczy_male_10_Gp0oM

big_oczy_male_05_7rNpE

„Kieszonka” -co może być w niej ukryte. Coś strasznego. Coś do schrupania.Coś smutnego. Kieszonka to kolejny picture book, który pozwala rozwijać kreatywność oraz pokazuje tajemniczość ludzkiego umysłu. Nie wiemy co ktoś myśli, tak jak nie wiemy co jest ukryte w kieszonce.

w-kieszonce-1024x648

b-page-001

c-page-001

g-page-001

To co do księgarni? Bo niektóre nakłady prawie prawie lub na wyczerpaniu :) 

Ps. Korzystając z okazji, że mamy TYDZIEŃ KSIĄŻKI zerknijcie jak poradzić sobie z zapamiętaniem, komu pożyczyłem/łam książkę. 

Tydzień KSIĄŻKI by Maja

Gdy Wy CZYTACIE ten wpis, ja jestem w drodze na urlop, więc pewnie coś CZYTAM:) W ciągu najbliższych 3 tygodni mam zamiar zabrać się za „Zmierzch” i sprawdzić, na czym polega fenomen tej KSIĄŻKI.

Ten Tydzień skłonił mnie do przemyśleń, którzy autorzy sprawiają, że rośnie mi motywacja do robienia twórczych rzeczy. Wybrałam dla Was trzech, do których wracam najczęściej. Chętnie przeczytam o Waszych ulubionych pisarzach!

1# Malcolm Gladwell

Kanadyjczyk urodzony w Wielkiej Brytanii, ale pisze w amerykańskim stylu. Mam tu na myśli pozytywne elementy amerykańskiego stylu: opowiadanie historii w pasjonujący sposób, stawianie pytań, dociekanie, patrzenie na zagadnienia z różnych perspektyw – coś, co bardzo lubię!

Wyobraźmy sobie, że pewne przedsiębiorstwo rozważa zatrudnienie nas na stałe. Przeczytano złożone przez nas dokumenty, nasze umiejętności wydają się zadowalające. Dobrze jednak byłoby mieć pewność, że sprawdzimy się w tym środowisku. Czy jesteśmy pracowici? Uczciwi? Otwarci na nowe pomysły? Aby odpowiedzieć na te pytania, zarząd przedstawia pracownikowi działu kadr dwie możliwości. Pierwsza to spotykanie się z nami dwa razy w tygodniu przez cały rok – wspólne obiady, wyprawy do kina (…). Druga możliwość to wizyta u nas w domu, kiedy jesteśmy nieobecni, i mniej więcej półgodzinny rekonesans. Która z tych metod wydaje się Wam lepsza?

Malcolm Gladwell „Błysk. Potęga przeczucia”

Wydawnictwo ZNAK wydało już kilka książek Gladwella i większość z nich przeczytałam. Przede mną „Dawid i Goliat”. Mam przeczucie, że to książka dla start-upów. Czytaliście?

Gladwell IMOMO

2# Mihaly Csikszentmihalyi

Lubię tego autora tak bardzo, że nauczyłam się wymawiać jego nazwisko:) Mihaly Csikszentmihalyi jest węgierskim profesorem psychologii w USA i autorem bestsellera „Przepływ”. „Przepływ” jest napisany trudniejszym językiem, niż książki Gladwella, co nie dziwi, bo Gladwell jest dziennikarzem, a Csikszentmihalyi naukowcem. Odpowiada jednak na pytania, które stawiają sobie ludzie walczący z rutyną: Jaką pracę wybrać, by być szczęśliwym? Co motywuje ludzi do pracy? Dlaczego niektórzy robią niezwykłe rzeczy, chociaż nie dostają za nie pieniędzy?

Przyznam się Wam, że moje pierwsze podejście do „Przepływu” zakończyło się porażką. Nie przebrnęłam przez naukowy język i odłożyłam tę książkę na kiedyś. Dzięki Bogu, Csikszentmihalyi napisał jeszcze inną pozycję: „Urok codzienności”. Po przeczytaniu „Uroku” byłam gotowa na trudniejszy „Przepływ”. Wracam do książek pana Mihaly’a co jakiś czas, gdy brakuje mi zaciętości i wytrwałości…

Wrodzone talenty nie są w stanie rozwinąć się w dojrzałą inteligencję, o ile jednostka nie nauczy się kierować swoją uwagą. (…) Mozart był cudownym dzieckiem i geniuszem, ale gdyby jego ojciec nie zaczął go zmuszać do ćwiczeń, jak tylko malec wyrósł z pieluszek, wątpliwe, by jego talent rozkwitł tak wspaniale, jak to się stało. Ucząc się koncentracji, jednostka zdobywa kontrolę nad własną energią psychiczną – podstawowym paliwem, które uruchamia wszelkie myślenie.”

Mihaly Csikszentmihalyi „Urok codzienności”

Mihaly IMOMO

3# Michael J. Gelb

Amerykański publicysta specjalizujący się w tematyce kreatywności i innowacyjności. Gdy sięgnęłam po jego „Myśleć jak Leonardo da Vinci”, najchętniej nie wychodziłabym przez dwa tygodnie z domu. Czytałam, wykonywałam ćwiczenia i obserwowałam, jak zmienia się moje myślenie. Gelb przeanalizował życie i sposób tworzenia Leonarda i ukuł 7 zasad, których uczy w swojej książce. Druga, wydana w Polsce książka Gelba, „Myśleć jak Edison” jest zbiorem praktyk jednego z największych wynalazców naszych czasów. Edison tworzył tak, by na swoich patentach zarabiać i Gelb postanowił przeanalizować sposób działania Edisona, jego „patent na sukces”.

Jeden z pracowników laboratorium zapytany, ile eksperymentów przeprowadzono podczas pracy nad akumulatorem Edisona od 1900 roku, tak opisał ówczesną „nagonkę”: Bóg jeden wie! Mieliśmy zwyczaj numerować eksperymenty kolejno od 1 do 10 000, a kiedy dotarliśmy do 10 000, wracaliśmy do 1 i znowu docieraliśmy do 10 000, i tak dalej. Przeprowadziliśmy kilka serii – nie wiem ile, bo dziś już straciłem rachubę, ale chyba nie byliśmy daleko od 50 000.”

W planach mam „Myśleć jak geniusz” tego samego autora. Nie mogę się doczekać:)

gelb-IMOMO

A Wy macie ulubionych autorów, którzy inspirują Was do nieszablonowego myślenia? Dajcie znać, którzy to! Wykorzystamy tę wiedzę już w kolejnym tygodniu…

Tydzien-Robienia-Inaczej-IMOMO

Pozdrawiamy serdecznie!

Ania i Maja