« Miejsca kipiące twórczością – CAPITOL we Wrocławiu Przepis na kreatywny prezent »

Kod talentu. Czy warto czytać?

Kod talentu. Czy warto czytać?

„Kod talentu” Daniela Coyle’a. Bestseller, przetłumaczony na 13 języków, polecany przez New Scientist. Napisany przez znakomitego dziennikarza. A jednak ta książka mnie irytowała. Skąd ta frustracja?

„Kod talentu” jest zachwalany jako publikacja opisująca rewolucyjną metodę na zostanie geniuszem.

„Chcesz być światowej sławy muzykiem, pisarzem czy naukowcem? Dzięki odpowiednim ćwiczeniom możesz nim zostać. Coyle dotarł do źródła sukcesu wybitnych trenerów, nauczycieli i ich podopiecznych.

W tej książce zdradza m.in.:

– dzięki komu Michał Anioł został geniuszem?

– dlaczego brazylijscy piłkarze w latach 50-ych XX wieku zaczęli nagle gromić najlepsze drużyny świata?

– dlaczego jeden moskiewski klub tenisowy w ostatniej dekadzie wychował więcej graczy czołówki światowej niż całe Stany Zjednoczone?”

Kiedy więc nadszedł w IMOMO Tydzień Odkrywania Talentów, postanowiłam ją przeczytać i napisać Wam, czy warto.

 

Oczekiwanie rodzi frustrację

 

Daniel Coyle, amerykański dziennikarz, odwiedził miejsca, które nazwał „kuźniami talentów”. Postanowił dowiedzieć się, jakich metod używają w niej nauczyciele i trenerzy, by wydobyć ze swoich uczniów ich potencjał. Pojechał do rosyjskiej szkoły baletowej i szkoły tenisowej. Rozmawiał z trenerami brazylijskich piłkarzy i nauczycielami ze szkół muzycznych. Zbadał sukces renesansowych artystów i zdobył mnóstwo informacji od profesora neurologii Georga Bartzokisa. Świetne przygotowanie i żmudna praca.

A jednak im mocniej zagłębiałam się w lekturę, tym większą czułam złość. Bardzo rzetelne informacje zostały zmieszane z niepotrzebnymi metaforami.  Po co mi opisy tego, jak wygląda naukowiec, który zbadał mielinę? Jaki jest sens pisać to samo stwierdzenie na kilka różnych sposobów? Ile metafor muszę przeczytać, by zrozumieć, co autor miał na myśli?

 

„Oto jak działa zapłon. Podczas gdy pogłębione ćwiczenia są zimnym, świadomym działaniem, zapłon jest gorącym wybuchem – przebudzeniem. Gdzie pogłębione ćwiczenia sprowadzają się do stopniowego owijania warstwami mieliny, zapłon odbywa się przez gwałtowne błyski obrazów i emocji, ewolucyjne programy nerwowe, które sięgają po olbrzymie zasoby umysłowej energii. Pogłębione ćwiczenia to chwiejne kroki dzieci. Zapłon to zestaw sygnałów i podświadomych sił, które kształtują naszą osobowość. Momentów, które prowadzą nas do odpowiedzi na pytanie kim chcemy naprawdę być. Zwykle myślimy o pasji, jako o wrodzonej skłonności. Jednak im więcej kuźni talentów odwiedzałem, tym bardziej przekonywałem się, że pochodzi ona z zewnątrz. W tych miejscach odpowiednie uderzenie skrzydełek motyla wywoływało huragany talentu.”

Stare powiedzenie mówi, że OCZEKIWANIE RODZI FRUSTRACJĘ i taki właśnie błąd popełniłam. Oczekiwałam poradnika z konkretnymi zaleceniami. Esencji. A książka jest mocno rozwodnioną tezą.

Esencja

 

Jeśli lubicie, wspólnie z autorem, podążać za jego doświadczeniami i tokiem myślenia, „Kod talentu” będzie się Wam podobał. Jeśli ciekawią Was miejsca, do których pojechał Coyle, ludzie, których spotkał i genialni muzycy oraz sportowcy, nie będziecie zawiedzeni.

Jeśli jednak – tak jak ja – oczekujecie esencji, oto ona – w 10 punktach:)

  1. To nieprawda, że niezwykle utalentowane osoby (w sporcie, muzyce, tańcu czy pisaniu) urodziły się ze swoimi zdolnościami. Michał Anioł, podobnie jak jego rówieśnicy, został uczniem w wieku 6 lat i przez kilkanaście lat ciężko pracował, by osiągnąć swoje umiejętności.
  2. Teza, że aby stać się mistrzem w jakiejś dziedzinie, należy przepracować (ćwiczyć, praktykować) 10 000 godzin, została potwierdzona naukowo. W czasie praktykowania jakiejś czynności wokół naszych połączeń nerwowych buduje się otoczka z mieliny i to właśnie mielina jest odpowiedzialna za niezwykłą biegłość mistrzów i geniuszy.
  3. Aby mielinowa otoczka zbudowała się, nie wystarczą zwykłe ćwiczenia, wykonywane bez głębszej świadomości. Takie ćwiczenia mogą być potrzebne początkowo, ale tylko po to, by uczący się odnalazł swój sposób na „pogłębione ćwiczenia”, gdyż to właśnie „pogłębione ćwiczenia” doprowadzają do mistrzostwa.
  4. Odpowiednie ćwiczenia mogą być również wynikiem przypadku lub okoliczności. Przykładem na to są brazylijscy piłkarze. Choć powszechnie uważa się, że swój sukces zawdzięczają kulturze grania na plaży, Coyle odkrył, że jeszcze popularniejszym zwyczajem jest granie w futsalu: na małych boiskach, piłką cięższą od futbolowej. Dzięki tej praktyce, młodzi chłopcy mają okazję praktycznie bez przerwy ćwiczyć starcia z przeciwnikiem i często są przy piłce.
  5. Aby ćwiczyć odpowiednio, należy swoje zadanie (mecz, utwór do wykonania) zobaczyć jako całość, a następnie rozłożyć na czynniki pierwsze i ćwiczyć małe kawałeczki. W jednej ze szkół muzycznych zapis nutowy tnie się na cienkie paski, a następnie losuje się pasek i ćwiczy tak długo, aż będzie idealnie. Dopiero po opanowaniu małych elementów, można zagrać utwór w całości. Innym przykładem miejsca idealnego do ćwiczeń pogłębionych są symulatory lotów.
  6. Trudne i żmudne ćwiczenia są nieatrakcyjne, dlatego ważna jest odpowiednia motywacja. Na tę motywację składają się: miejsce, w którym uczeń praktykuje (raczej niewygodne i mało luksusowe), otaczający ludzie (wymagający, ale bardzo mocno wspierający) oraz zapłon.
  7. Zapłon to moment, w którym każdy z nas może postanowić „zostanę muzykiem” lub „pokonam chorobę” lub „osiągnę to!”. Zapłon może być wywołany przez traumatyczne przeżycie z dzieciństwa, takie jak śmierć rodzica lub inspirujący przykład kogoś, z kim możemy się identyfikować.
  8. Zapłon nie wszystkim się zdarza, a nawet jeśli się pojawia, musi być podtrzymywany, na przykład przez dobrego nauczyciela.
  9. Dobry nauczyciel przyszłego geniusza jest na ogół osobą doświadczoną i dojrzałą. Powinien uczyć świadomie, a więc analizując swój warsztat i wyciągając wnioski z błędów. I tak przez 10 000 godzin:)
  10. „Mistrzowscy trenerzy, podobnie jak inżynierowie NASA (…) poświęcają lata starannie pomagając w wykuwaniu talentu, po czym są pozostawiani, patrząc z daleka na start rakiety”. Innymi słowy: czynią siebie stopniowo niepotrzebnymi.

 

„Kod talentu” jest książką o wyuczonych umiejętnościach. Nie skupia się na talentach twórczych ludzi, rozumianych jako zdolność do wymyślania innowacji i tworzenia pionierskich dzieł. Nie dowiecie się z niej, jak Chopin skomponował swoje największe dzieła i jak Gaudi zaprojektował Sagradę Familię. Prawdopodobnie zarówno Gaudi, jak i Chopin spędzili 10 000 godzin na ćwiczeniach, co potwierdza, że perfekcjonizm nie zabija kreatywności. Jeśli jednak chcielibyście poczytać o talencie rozumianym jako zdolność do tworzenia niezwykłych rzeczy, książka Daniela Coyle’a nie zaspokoi Waszej ciekawości.

Jestem bardzo ciekawa zdania tych z Was, którzy czytali „Kod talentu”. Czego się spodziewaliście po tej książce i jakie są Wasze wrażenia?

A może polecacie inne książki o rozwijaniu talentów?

Maja

 

Jeśli uważasz, że ten wpis może przydać się innym, prześlij go dalej lub udostępnij w mediach społecznościowych.

Jeśli przyda się Tobie, zostaw nam ślad w komentarzu.

Z góry dziękujemy:) Maja & Ania