Co zrobić aby poranek był kreatywny?

Co zrobić aby poranek był kreatywny?

Ostatnio trafiłyśmy z Mają na wspaniałą inicjatywę dla kreatywnej społeczności. Nazywa się CreativeMorninigs. W tym samym czasie, w różnych miejscach na świecie, odbywają CreativeMornings (tutaj profil wrocławskiej inicjatywy). Kreatywne poranki to inspirujące spotkania, które łączy zawsze ten sam temat przewodni. Spotkania są raz w miesiącu, temat i osoba jest inna co miesiąc. Wydarzenie jest  bezpłatne, a klimat sprzyja nowym pomysłom.     Miejsca i osoby są wybierane w bardzo przemyślany sposób, co sprawia, że jest tam po prostu przyjemnie, a inspiracje i pozytywne emocje zostają na długo. I według nas o to przede wszystkim w tej inicjatywie chodzi. O pokazanie, że każdy jest twórczy na swój sposób i że twórczość w naszym życiu może mieć różne wymiary. Ma też swoje cienie i blaski, o czym akurat było podczas czerwcowego spotkania, ale o tym za chwilę. Formuła spotkań CreativeMornings jest bardzo prosta: TEMAT + CZŁOWIEK     Zdarzenie to zawsze jest twórcze, bo do tematów zaproponowanych można podejść bardzo zaskakująco, o czym  mogłyśmy się  przekonać podczas czerwcowego spotkania.   1# TEMAT My akurat trafiłyśmy na temat SURVIVAL. Bo bycie TWÓRCZYM to jest taka trochę sztuka przetrwania. Każdy kto coś tworzy czy to w kuchni czy w szopie lub ogrodzie  dobrze o tym wie. Bez sztuki przetrwania nie ma twórczości. Dobrze poznałyśmy smaki TWÓRCZEGO SURVIVALU, gdy oddawałyśmy do druku pierwsze KREATYWNIKI. Każdy kolejny miał również znamiona SURVIVALU. To, co sprawia jednak, że to robimy, pomimo przeszkód, to satysfakcja z efektu końcowego.   2# CZŁOWIEK Podobne były wnioski zaproszonego na CreativeMornings gościa, a był nim akurat we Wrocławiu znany z alternatywnej sceny muzycznej L.U.C.       Główne wnioski ze sztuki przetrwania wg LUCA: # determinacja:...
Czy Twojej kreatywności potrzebny jest opiekun? Geniusz Max Perkins

Czy Twojej kreatywności potrzebny jest opiekun? Geniusz Max Perkins

Jak wiecie, kręcą mnie historie geniuszy i tego, w jaki sposób powstają wielkie dzieła. Co jakiś czas pojawiają się na blogu IMOMO wpisy o historii wynalazków czy o książkach dla młodych wynalazców. Tym razem jednak sięgnęłam po biografię Maksa Perkinsa, amerykańskiego redaktora, który nie był pisarzem. A jednak bez jego udziału nie narodziłyby się takie gwiazdy literatury jak F. Scott Fitzgerald czy Ernest Hemingway. Książka „Geniusz” to zdobywca nagrody w (amerykańskim) konkursie National Book Award, a jej (amerykański) autor jest laureatem (amerykańskiej) nagrody Pulitzera. Podkreślam te wątki amerykańskie, bo przeczytanie „Geniusza” było jednym z etapów wydłużania sobie wakacji. Za tydzień o tej porze szukajcie na facebooku postów z Nowego Jorku! Redaktor Max Perkins To niesamowite, jak ogromną rolę w amerykańskiej literaturze odegrał redaktor Max Perkins, pracujący w wydawnictwie Scribner’s Sons. Do jego zadań należało czytanie rękopisów i wybieranie tych, które warto wydać. On jednak dał się poznać jako ten, który doceniał w autorze każdy, nawet najmniejszy przejaw geniuszu i nawet w dziełach, których nikt inny nie chciał wydać, widział diament, który wystarczyło oszlifować. Szlifowanie było mozolną pracą, ale mam wrażenie, że autorzy wydawani przez Perkinsa odnieśli tak ogromne sukcesy, bo ich redaktor był opiekunem ich samych. Pilnował, by regularnie pisali, a potrafili nie pracować przez naprawdę długie miesiące. Zajmował się ich długami (w których regularnie tonął Scott Fitzgerald, ten od „Wielkiego Gatsby’ego”), pomagał w finansowaniu leczenia, wyciągał z alkoholizmu i chorób psychicznych. Był mediatorem pomiędzy autorem (Thomasem Wolfe’m) a jego byłą partnerką i aranżował spotkania tak, by „jego autorzy” poznawali inne interesujące osobistości ze świata literatury.   Opiekun kreatywności Gdy patrzę na rolę, jaką odgrywał Max Perkins w twórczości większych i mniejszych amerykańskich pisarzy,...
Twórcza rewitalizacja – Centrum Historii Zajezdnia Wrocław

Twórcza rewitalizacja – Centrum Historii Zajezdnia Wrocław

Mam ogromne serce do takich projektów! Ważne dla miasta miejsce, pokazane na nowo, niestandardowo, nowocześnie i twórczo. Na szczęście jest ich w Polsce coraz więcej i – mam nadzieję – wszystkie zostaną docenione. Ty razem chcę Wam pokazać niezwykłe miejsce w sercu Wrocławia – Centrum Historii Zajezdnia – czyli starą zajezdnię MPK, która w moim mieście odegrała ważną rolę. Historia Pamiętam zajezdnię autobusową przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu. Pamiętam nawet autobusy – ogórki, choć to wspomnienia z naprawdę wczesnego dzieciństwa. A jednak do niedawna nie wiedziałam, że powstała, jako zajezdnia dla pierwszych elektrycznych tramwajów, w 1893 roku.   Po II wojnie światowej tramwaje już do niej nie wróciły. Była bardzo zniszczona i dopiero w latach 60-tych wprowadziły się do niej autobusy. Stała się kolebką wrocławskiej Solidarności. 26 sierpnia 1980 wybuchł w niej strajk robotników, którzy przyłączyli się tym samym do strajku rozpoczętego z Stoczni Gdańskiej. Dlaczego Zajezdnia? W kontrolowanej przez cenzurę rzeczywistości nawet strajk w dużych zakładach pracy nie jest widoczny dla większości mieszkańców, gdy jednak na przystanek nie przyjeżdża autobus albo tramwaj, wszyscy wiedzą, że coś się dzieje… W strajk w zajezdni zaangażowani byli robotnicy i inteligenci, początkujący i „etatowi” buntownicy, jak ci, którzy zakładali we Wrocławiu SKS czy „Biuletyn Dolnośląski”. Był to moment przełomowy w powojennej historii miasta. Wówczas po raz pierwszy powojenni wrocławianie poczuli się tu jak u siebie. Jeśli macie ochotę na dłuższą opowieść o tym, co się w tym miejscu działo, zapraszam tutaj.   Rewitalizacja Dla mnie – jako wrocławianki – historia miasta ma duże znaczenie. Wchodząc do Centrum Historii Zajezdnia patrzyłam jednak głównie na to, jak ją przedstawiono. Na ile może być inspirującym miejscem dla kolejnych pokoleń? Weszłam do niej z dziećmi, mogłam więc na własne oczy obserwować, co...
A Ty? Kim będziesz w przyszłości? Zawody #1

A Ty? Kim będziesz w przyszłości? Zawody #1

Nie wiemy, jakie ZAWODY będą potrzebne w przyszłości. Wiele z tych, które są wybierane dzisiaj, 20 lat temu w ogóle nie istniało. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by puścić wodze fantazji i wymyślić profesję idealną dla siebie. W końcu mamy TYDZIEŃ Z ZAWODEM. ZAWODOWA ROZGRZEWKA   Aby było nam łatwiej wejść z zabawę, dobrze sięgnąć po coś rozgrzewającego:) Rozgrzewka jest ważna, a czym pisałyśmy w artykule o synestezji! A że przy okazji może być też przyjemna, nie warto z niej rezygnować.   1# Co z Ciebie wyrośnie? Na początek możemy zajrzeć do jednej z ulubionych książek Ani. To „Co z Ciebie wyrośnie” wydawnictwa Dwie Siostry. Książka ma aż 128 stron, może wciągnąć i pochłonąć bez reszty. Ale też w niesamowity sposób poszerza horyzonty i rozgrzewa wyobraźnię.   2# Tupet W ramach rozgrzewki warto też zadbać o odpowiednie nastawienie – im mniej pokorne, tym lepiej. Idealnie się tu przydają okrzyki: A kto powiedział, że takiego zawodu nie będzie?! No i niby czemu nie miał(a)bym za to dostawać pieniędzy?! A niby skąd wiadomo, czego ludzie będą potrzebowali w przyszłości? A czemu by nie nazwać tego w taki sposób? Tupet w ogóle przydaje się w twórczym myśleniu, ale szerzej napiszemy o tym kiedy indziej.   A GDYBY TAK W PRZYSZŁOŚCI…   … wykonywać ZAWÓD o dziwnej nazwie? Taki, którego jeszcze dzisiaj nie ma, albo już jest, ale jeszcze się tak nie nazywa? Poniżej kilka naszych pomysłów. Po drugą część nowych ZAWODÓW zapraszam tutaj. Mam nadzieję, że namówię Was na ciąg dalszy!   1# KOLOROLOG Prowadzi terapię kolorami. Wymyśla kolorowanki dla różnych grup zawodowych. Tworzy internetowe kursy kolorowania. Dobiera paletę kolorystyczną do nastroju, w jakim...
Co MOMO ma wspólnego z IMOMO ?

Co MOMO ma wspólnego z IMOMO ?

Trwa TYDZIEŃ W CIENIU, a my przekornie postanowiłyśmy wyciągnąć z CIENIA kogoś, kto jest dla nas bardzo ważny. Kogoś, kogo historia miała wpływ na nazwę bloga. Historia powstania nazwy naprawdę ociera się o magię i fantasmagorię. Nazwa IMOMO powstała na styku jawy i snu. Jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi – pomimo tego, że już ponad rok blogujemy – dalej nie mieści się nam to w głowie ;-) Skupmy się jednak na faktach. Wiedziałyśmy, że chcemy pisać o kreatywności i twórczym myśleniu. Zaczęłyśmy pracę nad kalendarzem KREATYWNIK 2015, który miał sprawiać, że nasza CODZIENNOŚĆ JEST NIECODZIENNA. Bardziej twórcza, niepowtarzalna i z przymrużeniem oka. Kreatywnikowe tygodnie możecie obejrzeć tutaj, a nowe co tydzień nowe ogłaszamy na naszym Facebooku. Pomysł KREATYWNIKA zmieniał się, jego projekt i funkcjonalności też, ale główna idea do dziś jest niezmienna. KREATYWNIK wybija z rutyny i spogląda na sprawy z LEKKA inaczej. Aby codzienność była niecodzienna. MOMO Wszystko pięknie. Tylko dalej nie mamy nazwy z którą byśmy się dobrze czuły. I tu na scenę wkracza magia. Ania idzie spać ;-) Tak, chodzimy spać i lubimy spać. Spanie odpręża, sprawia, że mózg się wyłącza i ma szansę wymyślić coś, co może bardzo zaskoczyć. Jest nawet taka metoda kreatywna, ale o tym innym razem. Budzi się w nocy. I mówi: MOMO. Biegnie zapisać nazwę, bo wie, że rano już sobie tego nie przypomni. Kartka rano szczęśliwie czeka. Szybki telefon do Mai, żeby zaproponować, że może właśnie MOMO? Maja reaguje pozytywnie z myślą, że trzeba tę nazwę sprawdzić i przemyśleć, ale zrobi to później, bo teraz przygotowuje warsztaty Umiejętności Przyszłości i czyta książkę „Z dzieckiem w świat wartości”. ZWROT AKCJI Godzinę później. Maja dzwoni do Ani, która tym razem skupiona...
Story Cubes czyli kreatywne kostki

Story Cubes czyli kreatywne kostki

Dziś chcemy Wam przedstawić kostki Story Cubes, które potrafią opowiedzieć historię. Znajdziecie w tym wpisie również pomysły, jak wykorzystać kostki podczas towarzyskich spotkań czy wieczorów z dziećmi. 9 kości, 54 obrazki, 10 000 000 możliwości + Twoja wyobraźnia = Niezliczona ilość opowieści 1# Story Cubes zgodnie z instrukcją  Klasyczne wykorzystanie kostek polega na tym, że rzucamy wszystkimi kostkami i zaczynamy opowiadać historię, która połączy ze sobą 9 obrazków pokazanych na kościach.   Rozpoczynamy snuć historię od pierwszego obrazka, który „wpadł w oko” i dobieramy kolejne kostki dowolnie z pozostałej puli. Możemy przygotować – dla ułatwienia lub uatrakcyjnienia – kilka zdań wprowadzających. Mogą one być bardziej  popularne jak: „Pewnego razu”, „Za górami, za lasami”, „Nagle…”  lub niespotykane: „Stanął oko w oko z …”, „Zza płotu wyłonił się …”, „To całkowicie odmieniło sytuację…”, „Nie spodziewał się tego, co się miało dalej zdarzyć”.   Wyrzucone przez nas kostki postanowiłyśmy ułożyć w taki sposób, jak na zdjęciu powyżej i wyszła nam z tego następująca historia: W pewnym mieście żył sobie smok. Co noc patrzył na księżyc i przyglądał się temu, jak księżyc rośnie i maleje. Był bardzo ciekaw, jak księżyc widzi jego! Pewnego dnia przyszła do niego (przez pomyłkę) zabłąkana pocztówka od jakiegoś podróżnika. To całkowicie zmieniło jego nastawienie. Zachciało mu się podróżować! Może właśnie na księżyc? Żeby z niego zobaczyć Ziemię? Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i tak wpadł na pomysł: „Polecę na księżyc i skoczę z niego ze spadochronem!” Jak pomyślał, tak zrobił i w ten sposób dał przykład niejakiemu Felixowi Baumgartnerowi. Smok nie dbał jednak o sławę, więc nie słyszeliście nigdy o nim. Do dzisiaj:) 2# Sposób na twórcze spędzenie czasu czyli...