Dzikie historie

Dzikie historie

KREATYWNOŚĆ ma w sobie coś z DZIKOŚCI. A my w TYGODNIU NA DZIKO włożyłyśmy do Kreatywnika, w ramach #Praktyki Twórczości, takie oto zadanie:       Postanowiłyśmy oczywiście wykonać to ćwiczenie. Ania przeprowadziła je z dziećmi, Maja wymyśliła swoją wersję w oczekiwaniu na mechanika samochodowego. Mamy więc dwie historie. Bardzo byśmy chciały, żeby trzecia należała do Was! Jeśli macie jakikolwiek pomysł na dokończenie tej fabuły, wpiszcie go w komentarzu bez wahania:)   Dzika historia #1 Bajka powstała przy udziale siódemki 5-6 latków ;-) W takiej grupie nigdy nie wiesz, dokąd zaprowadzi fantazja i jak niezwykła może być historia. Ważne też w tej historii jest to, czego w samej treści nie udało się pokazać. Jedna odpowiedź napędzała kolejną. Pojawiały się różne koncepcje, więc zwroty akcji były naturalną konsekwencją. Narracja również luźno płynęła. Jeśli była potrzeba, to po zakończeniu wydarzeń, można było wrócić i wyjaśnić zdarzenia, o których wcześniej się nie powiedziało. [Ania]   Młody chłopak pracował na plantacji DZIKIEJ róży. Nagle zobaczył na niebie coś niezwykłego. Zobaczył na niebie 90 UF (tutaj podpowiedź, chodzi o liczbę mnogą od słowa UFO).  Nie 10 UF, nie 100 UF. Chłopiec nie potrafił ich wszystkich policzyć, taki był zaaferowany tym co widział. UFA wylądowały. Gdy UFA wylądowały, to wyskoczyły z nich potworki. Ufoludki chciały się pobawić z chłopcem. Chłopiec nie rozumiał ich mowy, więc musiał się jej nauczyć. Dowiedział się, że LULU to znaczy BEREK. I pobawili się w BERKA. Później zjadł z nimi kolację, a kolacja w ich języku to było GLUGLU. A śniadanie brzmiało UFOUFO. Na koniec chłopiec odleciał z ufoludkami. Na MARSA. Wcześniej jeszcze, jak kosmici byli na Ziemi i nie wiedzieli jak...
Marshmallow Challenge – sprawdźcie się!

Marshmallow Challenge – sprawdźcie się!

Słyszeliście kiedyś o Marshmallow Challenge? To zabawa wymagająca myślenia i eksperymentowania, a przy tym dająca mnóstwo frajdy! Jeśli nie słyszeliście o tym wyzwaniu lub nigdy nie braliście w nim udziału, jest do tego okazja w TYGODNIU NA LEKKO. Proponujemy stworzenie LEKKIEJ budowli, która utrzyma LEKKĄ piankę. A przy okazji być może zachęci do spojrzenia na sprawy z LEKKA inaczej. Bo okazuje się, że dużo lepsze od dorosłych są w tym zadaniu… przedszkolaki. Podejmujecie wyzwanie?   Co to jest Marshmallow Challenge?   Marshmallow Challenge polega na tym, by z konkretnych materiałów (20 sztuk surowego spaghetti, 1 m sznurka i 1 m taśmy malarskiej) zbudować strukturę, która utrzyma dużą piankę marshmallow. Struktura powinna być jak najwyższa!     Budowla musi samodzielnie stać na stole, bez podtrzymywania przez któregokolwiek członka zespołu. A piszemy o zespole, bo to zadanie jest najczęściej wykonywane w grupie. Dzięki temu można się sprawdzić we współpracy. Zadanie wydaje się proste, ale wcale takie nie jest. Szczególnie, że macie na nie tylko 18 minut!   18 minut to naprawdę niewiele. Nie ma czasu na długie burze mózgów, dyskusje i oceny pomysłów. Czasu jest mniej, niż się wydaje!   Dorośli gorsi od dzieci? Tom Wujec, specjalista od stymulowania kreatywności i wyobraźni, przeprowadził ten test z ponad 70 grupami na całym świecie: ze studentami, projektantami i architektami, a nawet z dyrektorami technicznymi z najbogatszych firm świata. Co się okazało? Zanim obejrzycie film i przeczytacie ciąg dalszy tekstu, zróbcie wspólnie ze znajomymi Marshmallow Challenge i sprawdźcie, jak wysoką strukturę udało się Wam stworzyć! Jeśli macie ochotę – wpiszcie w komentarzu, ile miała centymetrów.     Wnioski Wujca są następujące: najgorzej w wyzwaniu wypadają studenci szkół biznesowych, potem w rankingu są prawnicy, a kolejni szefowie korporacji. Przedszkolaki są...
Co to jest synestezja czyli połącz zmysły!

Co to jest synestezja czyli połącz zmysły!

Kiedyś była nazywana zaburzeniem lub chorobą. Dziś mówi się o niej jako o fenomenie neurologicznym wspomagającym twórczość. Jeśli macie ochotę na kreatywną rozgrzewkę, synestezja będzie idealna!   Co to jest SYNESTEZJA? Synestezja to zespolenie zmysłów, dzięki któremu osoba nim obdarzona może np. czuć smak poszczególnych dźwięków, widzieć kolory liter lub odczuwać w ciele dźwięk konkretnego instrumentu. To wrodzona zdolność, ale nierozwijana może czasami zaniknąć. Od mojej koleżanki, która jest synestetką, wiem, że dla niej imię Maja jest czerwone, a Arleta szare. Koleżanka ma ten niezwykły dar od zawsze: widzi konkretny kolor, gdy słyszy jakiś wyraz. Cyfry też łączą się jej z kolorami i nie zmienia się to w jej mózgu. U różnych synestetów mogą to być jednak różne kolory.   Do niedawna naukowcy uważali, że synestezja jest cechą niezwykle rzadką i występuje zaledwie u jednej osoby na około 2 tys. Czy rzeczywiście tak trudno jest spotkać synestetę w 2006 roku sprawdzała m.in. dr Julia Simner z Uniwersytetu w Edyndurgu. Niedawno w ramach swojej pracy doktorskiej problem postanowił też zgłębić Bartłomiej Wrzałka z UW. „Okazuje się, że synestezja występuje u kilku osób na sto, czyli synesteci stanowią nawet kilka procent społeczeństwa” – powiedział PAP młody badacz. źródło   Co SYNESTEZJA ma do kreatywności? Po pierwsze – około 1/4 synestetów to artyści. Synestetami byli Rimsky-Korsakov, Beethoven, Nabokov, Kandinsky, Billy Joel i wynalazca Nicolas Tesla. Część z nich opisała swoje doświadczenia i to, jak wpływały one na ich twórczość. Synestezja pomaga w twórczości! Po drugie – w kreatywności jest ważne to, by korzystać z wielu zmysłów, więc czemu nie wymyślić ćwiczeń, które rozgrzeją odpowiednie połączenia nerwowe i podniosą naszą zdolność do myślenia w nowatorski sposób? Pierwszy raz usłyszałam...
Ocena pomysłów w praktyce

Ocena pomysłów w praktyce

Zastanawiacie się czasem, czy Wasz pomysł jest naprawdę oryginalny? Czy to, co wymyśliliście jest twórcze, kreatywne? Oto lista pytań, które pomogą Wam to stwierdzić!   Kiedy przydaje się ocena pomysłów?   1# Wiele własnych pomysłów Na pewno wówczas, gdy pracujemy nad rozwiązaniem jakiegoś problemu, a pomysłów jest wiele. Na przykład przygotowuję przyjęcie – niespodziankę i chciałabym zaskoczyć jubilata czymś kreatywnym. Mogę uwolnić swoją pomysłowość i samodzielnie spisywać swoje koncepcje na kartkę, korzystając z wielu różnych metod generowania pomysłów.   2# Po burzy mózgów Aby mieć wiele pomysłów na przyjęcie – niespodziankę, mogę zorganizować wspólnie z gośćmi burzę mózgów, o której był poprzedni wpis. Wcześniej jednak trzeba ustalić, kto ostatecznie podejmuje decyzję o wybraniu pomysłu do realizacji, bo – mimo starań by było inaczej – może się zdarzyć, że każdy z gości będzie forsował swój pomysł:)   3# Mam pomysł, ale nie wiem, czy jest kreatywny Pewnie też tak macie – wpadacie na jakiś pomysł i bardzo Wam zależy na tym, by był oryginalny i niepowtarzalny. Nie wiecie, jak go oceni otoczenie i potrzebujecie jakichś kryteriów, by to sprawdzić.   Na czym polega ocena pomysłów?   1# Ocena a selekcja W ocenie pomysłów nie zawsze chodzi o to, by określić ich kreatywność. Ale ponieważ to blog o twórczym myśleniu, skupimy się na tym właśnie kryterium. Warto jednak pamiętać, że oceniamy pomysł po to, by wiedzieć, jaki jest. Selekcji pomysłów, a więc odrzucania jednych, a wybierania innych, dokonuje się później. Może się więc zdarzyć, że ocenię swój pomysł na przyjęcie niespodziankę jako mega – kreatywny, ale później odrzucę go, bo albo nie stać mnie na jego realizację, albo nie zdążę go przygotować, albo nie będzie się jednak podobał jubilatowi. I w ten sposób mogę...
Burza mózgów w praktyce

Burza mózgów w praktyce

Burza mózgów –  klasyka w dziedzinie technik kreatywnych. Podpowiadamy, jaką ją przeprowadzić i dzielimy się praktycznymi trickami! Przeprowadziłyśmy mnóstwo burz mózgów – z dorosłymi, młodzieżą i dziećmi. Same wzięłyśmy udział w wielkiej liczbie takich sesji. Nasze wynikające z praktyki wskazówki znajdziecie w tekście. Burza mózgów została – jako metoda – opracowana ponad 70 lat temu przez Alexa Osborna. Z powodzeniem może być stosowana wówczas, gdy potrzebny jest dobry pomysł i mamy grupę ludzi, która może zaangażować się w kreowanie opcji. Dobrze jest wybrać kogoś, kto będzie moderatorem czyli osobą prowadzącą tę technikę. A potem?   Etapy burzy mózgów   1# Temat i atmosfera Moderator przekazuje grupie temat/wyzwanie, nad którym będą pracować. Wybranie tematu wcale nie jest takie proste, jak by się mogło wydawać. Od niego zależy jakość odpowiedzi czyli pomysłów. Jeśli zapytamy „Dokąd wyjechać w tym roku na wakacje?”, w odpowiedzi otrzymamy listę miejsc. Ale jeśli zadany temat będzie brzmiał „Jak spędzić tegoroczne wakacje?”, opcji mamy dużo więcej: od wakacyjnej szkółki językowej, przez wakacje bez wyjeżdżania gdziekolwiek, po dalekie wyprawy. Moderator dba o to, by w grupie wszyscy dobrze się czuli i przede wszystkim – na etapie generowania pomysłów – dba, o to by inni nie krytykowali pomysłów. Ważne jest tzw. pozytywne nakręcenie się i pozwolenie sobie na ODPALONE, a nawet kompletnie absurdalne pomysły:) 2# Rozgrzewamy zwoje Moderator rozdaje uczestnikom post-it lub kartki, na których zapisują pierwsze swoje pomysły. Warto na ten etap dać około 5 minut. W zależności od możliwości, przyklejamy swoje pomysły na tablicy lub czytamy je i moderator zapisuje je tak, by były dla wszystkich widoczne. Czasami grupy omijają etap samodzielnego myślenia i od razu przechodzą do generowania...
Kreatywne wymówki czyli „Nie odrobiłem lekcji, bo…”

Kreatywne wymówki czyli „Nie odrobiłem lekcji, bo…”

W tygodniu DO PARY wzięłyśmy pod lupę wymówki. Dlaczego akurat to ? Bo bardzo często argumenty, dlaczego czegoś nie zrobiłam lub dlaczego się nie udało, potrafią być twórcze, a trudne sytuacje sprawiają, że uruchamiamy duże pokłady kreatywności. Dzieci szybko i perfekcyjnie opanowują wymyślanie różnych wymówek. Z wiekiem nie przestajemy używać ich mniej, ale sądzę, że mniej wkładamy „w nie serca” ;-) Zazwyczaj kręcą się wokół twierdzeń w stylu: „nie poszłam pobiegać, bo nie miałam czasu”, „nie zrobiłem tego, bo nie miałem pieniędzy”. A gdyby, tak wykorzystać nasze skłonności do wymówek i spróbować je sprowadzić do twórczej zabawy? Tak jak w książce „Nie odrobiłem lekcji, bo….”? To obowiązkowa lektura każdego ucznia i rodzica! Samolot pełen małp, najazd wikingów, pogrzeb kota, tornado, zabłąkany pingwin… Gdy trzeba wytłumaczyć brak pracy domowej, dziecięca inwencja nie zna granic, a niesamowite historie mnożą się jak szalone. Autorami tej przezabawnej książki są David Cali i Benjamin Chaud. Każda strona zaskakuje kolejną, jeszcze bardziej nieprawdopodobną wymówką. Absurd goni absurd, tak więc nie trudno o sytuację, w której siedzimy w oPARACH absurdu. A jak wiadomo, absurdy pomagają w kreatywności. Po przeczytaniu tej książki wasze wymówki nabiorą koloru, a twórcze myślenie samo się uruchomi. W książce pojawia się bardzo ważne twórcze ograniczenie! Każda wymówka działa tylko raz!  Więc jeżeli kolejny rok próbujecie się zmotywować do tego, żeby zdrowiej się odżywiać lub ruszyć z kanapy i z jakiś powodów to nie wychodzi, spróbujcie wymyślić jak najbardziej niewiarygodne wymówki. EFEKT: Poćwiczycie trochę wyobraźnię, spojrzycie na swoje wymówki z dystansem, co trochę ściągnie z Was ciężar, że znowu się nie udało, a gdy znudzi Wam się wymyślanie wymówek, może uda się jednak znaleźć energię na...